Piesi wciąż nie są bezpieczni na przejściach dla pieszych. A miało być inaczej...

Grzegorz Anton
Aleja Cieplińskiego. Wystarczyło kilka minut, żeby uchwycić, taki moment, jak ten widoczny na zdjęciu.
Aleja Cieplińskiego. Wystarczyło kilka minut, żeby uchwycić, taki moment, jak ten widoczny na zdjęciu. Fot. Paweł Dubiel
Trzy miesiące temu wprowadzono przepis nakazujący bezwzględne zatrzymanie się kierowcy, który widzi pieszego wchodzącego na przejście. Czy coś się zmieniło, a piesi wzorem np. krajów skandynawskich są wreszcie bezpieczni? Postanowiliśmy sprawdzić zachowanie kierowców.

Z naszych obserwacji wynika, że teoretycznie najbezpieczniejsi piesi są w centrum miasta. Na przykład na alei Cieplińskiego, gdzie przejścia przebiegają m.in. przez cztery pasy ruchu jest w miarę bezpiecznie. Do ideału jednak sporo brakuje. Zwykle jeden, dwóch kierowców zatrzymuje się, a ci jadący pozostałymi pasami, choć z oporami, to również hamują. Bywa z tym jednak różnie, o czym przekonał się nasz fotoreporter. Zdecydowanie gorzej jest na ulicach oddalonych od centrum.

Postanowiliśmy przejść, przez przejścia na wybranych losowo pasach, na alei Armii Krajowej, osiedlu Budziwój i osiedlu Baranówka. Na alei kierowcy zatrzymywali się zwykle, gdy jechali w dużych odstępach od siebie. Najgorzej było, gdy spod świateł ruszało dużo samochodów i każdy pędził na złamanie karku. „Rekord”, jaki nam się przytrafił, to dokładnie 12 samochodów, które pomimo odpowiednich przepisów nie wpuściły nas na przejście dla pieszych.

Na Baranówce, czyli osiedlowym przejściu dla pieszych średnio, co czwarty kierowca zatrzymywał się przed przejściem. Za to na osiedlu Budziwój, przy miejscowych delikatesach średnia była podobna do tej na Baranówce, ale zaobserwowaliśmy pewną rzecz. A mianowicie, chłopak mający około 10 lat podjechał na rowerze do pasów. Zgodnie z przepisami zsiadł z roweru i… stał, stał, aż dosłownie dziewiąty kierowca – młoda kobieta jadąca z małym dzieckiem zatrzymała się i go przepuściła. Oczywiście to nie były specjalistyczne badania, ale na każdym z przejść spędziliśmy po kilkanaście minut. Tym samym wyłonił nam się pewien obraz, tego jak przestrzegają przepisy kierowcy.

Podinspektor Marta Tabasz Rygiel, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Rzeszowie twierdzi za to, że jeżdżąc po Rzeszowie zaobserwowała, że kierowcy zatrzymują się widząc pieszych.

– Robią to jednak w zbyt gwałtowny sposób. Tak, że może się to skończyć kolizją – mówi. Dodaje jednak, że w rzeczywistości nie wiadomo jak kierowcy przestrzegają nowych przepisów, bo policjanci będą dysponować odpowiednimi statystykami, dopiero w styczniu przyszłego roku

.

Wszyscy wiemy już, że kierowca ma się zatrzymać przed przejściem dla pieszych. Niby proste, ale kłopot w tym, że czasami kierowcy nie wiedzą, co świadczy o tym, że pieszy znajduje się w obrębie przejścia?

- Przepisy nie mówią dokładnie ile metrów od przejścia ma być pieszy, żeby kierowca musiał się zatrzymać – wyjaśnia komisarz Paweł Grześ z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie. - Trzeba to wszystko brać na zdrowy rozsądek. Oczywiście nie będziemy zatrzymywać się, gdy pieszy znajduje się np. siedem metrów od pasów. Natomiast kierowca widząc pieszego już trzy metry od przejścia powinien zahamować. Tylko nie gwałtownie. Dlatego ważne jest cały czas obserwowanie sytuacji na drodze – dodaje.

- Natomiast pieszy pomimo tego, że ma pierwszeństwo nie powinien wchodzić na pasy, jeśli widzi, że kierowca nie zwalnia, ani nie hamuje – dopowiada. Ważniejsze jest zdrowie i życie niż to, że mieliśmy rację i przepisy po swojej stronie.

Postanowiliśmy również wyjaśnić kierowcom jeszcze jedną ważną kwestię. Wielu z nich ma wątpliwości czy zatrzymywać się, jeżeli droga np. czteropasmowa jest przedzielona wysepką, a pieszy znajduje się przy przejściu dla pieszych, ale od najbardziej skrajnej lewej strony. Policjanci twierdzą, że taka sytuacja nie jest ujęta w przepisach.

– To są jednak osobne przejścia i nie musimy się zatrzymywać – tłumaczy komisarz Grześ.

Dopiero jak pieszy przejdzie dwa pasy i wejdzie na wysepkę, kierowca powinien się zatrzymać.

Jan Błachowicz, konferencja mistrza UFC

Wideo

Materiał oryginalny: Piesi wciąż nie są bezpieczni na przejściach dla pieszych. A miało być inaczej... - Nowiny

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie