Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Prezydent Konrad Fijołek będzie interweniował w ministerstwie w sprawie Pomnika Czynu Rewolucyjnego

Piotr Samolewicz
Piotr Samolewicz
Część uczestników dyskusji "Wielka mandorla" (od lewej): Leszek Kuchniak, Konrad Fijołek, Edyta Dawidziak, Sławomir Nosal i Lechosław Lameński.
Część uczestników dyskusji "Wielka mandorla" (od lewej): Leszek Kuchniak, Konrad Fijołek, Edyta Dawidziak, Sławomir Nosal i Lechosław Lameński. Piotr Samolewicz
Prezydent Rzeszowa Konrad Fijołek zapowiedział w sobotę 25 listopada, że będzie robił wszystko w celu uratowania Pomnika Czynu Rewolucyjnego w Rzeszowie.

Prezydent był gościem dyskusji nt. pomnika, zorganizowanej w Podziemiach Rzeszowskich przez Fundację Rzeszowską i Stację Rzeszów Dziki, przy wsparciu Urzędu Miasta Rzeszowa. Debata nosiła tytuł „Wielka mandorla” i sprowadzała się do uzasadnienia za wszelką cenę konieczności uratowania pomnika, który w świetle ustawy z 2016 roku powinien zostać usunięty z przestrzeni miasta jako symbol ustroju totalitarnego.

Według pomysłodawców spotkania, rzeszowski pomnik ma ponadczasową formę mandorli. Wyjaśnijmy, że mandorla była stosowana w sztuce chrześcijańskiej dla podkreślenia majestatu Chrystusa i Maryi. Drugim uniwersalnym elementem w formie pomnika mają być wygięte liście laurowe.

Konrad Fijołek stwierdził, że pomnik jest najpiękniejszym elementem architektonicznym Rzeszowa i zgodnie z wolą jego autora, prof. Mariana Koniecznego, jest zdeterminowany go bronić.

Konrad Fijołek ma nadzieję na dialog z nowymi władzami zakonu bernardynów, na których działce stoi monument, i że uda się rozwiązać ten problem „pokojowo”, wpisując pomnik do rejestru zabytków.

– Jest też przygotowywany wariant mniej pokojowy, którego wolałbym nie używać i jestem przekonany, że nie będzie takiej potrzeby – powiedział prezydent miasta. Później dodał, że w sprawie pomnika będzie interweniował u wojewódzkich konserwatorów zabytków i u nowego ministra kultury i dziedzictwa narodowego.

Podczas dyskusji padły wyłącznie komplementy pod adresem autora pomnika i jego dzieła, nawet stwierdzenie, że gdyby Konieczny nie pracował w PRL, to byłby „drugim Mitorajem”.

Do Rzeszowa został zaproszony historyk sztuki, profesor KUL Lechosław Jan Lameński.

- Uważam rzeszowski pomnik Mariana Koniecznego za jedno z jego najlepszych dzieł. Łączy on elementy architektoniczne z rzeźbiarskimi, co stało się stałym elementem wielkich pomnikowych realizacji w czasach PRL, zwłaszcza w dekadzie lat 60. i początku lat 70. Jest to bardzo interesujące dzieło, przejawiają się w nim echa rzeźby zarówno XIX wieku, jak i pierwszej połowy XX wieku - powiedział profesor.

Profesor powtórzył tezę o tym, że pomnik Mariana Koniecznego dobrze wpisał się w dekadę inspirowanych rzez władze PRL wielkich realizacji pomnikowych na 1000 - lecie państwa polskiego, „tylko niepotrzebnie nadano mu ten element ideologiczny, wynikający z niewłaściwego nazwania, moim zadaniem, tego pomnika”.

Potem w rozmowie z Nowinami profesor dodał, że w Rzeszowie niepotrzebnie przyczepiono się do nazwy Pomnika jako Czynu Rewolucyjnego.

– A jak ktoś zbadał, tych czynów na Rzeszowszczyźnie podobno za dużo nie było, a jeśli były, to kojarzyły się z władzą ludową i dlatego IPN wyciągnął te rzeczy. I to jest bzdura – stwierdził prof. Lameński.

Zdaniem profesora to, że pomnik powstał na zamówienie PZPR i że odbywały się przy nim uroczystości, nie gra żadnej roli.

– Większość pomników w czasach PRL powstawała na konkretne zamówienie. A kto zamawiał? Ten kto miał pieniądze i władzę. Nie można negować totalnie wszystkiego, co było w PRL. Bo przecież byli znakomici naukowcy, artyści, oni też tworzyli rzeczy, które z perspektywy purystycznego IPN nie nadają się do odtwarzania i istnienia – powiedział historyk sztuki.

Profesor przyznał, że nie wiedział, że w odsłonięciu rzeszowskiego pomnika brali udział funkcjonariusze UB.

– To tylko świadczy o głupocie tamtej władzy, która nie miała poczucia realności - skwitował.

Prof. KUL wyraził nadzieję, że pomnik zostanie w przestrzeni miasta i zostanie mu nadany pierwotny wygląd, czyli zostanie pozbawiony dodanego po 1989 roku herbu Rzeszowa.

Wśród obrońców pomnika znaleźli się także: malarz Leszek Kuchniak, historyk sztuki Beata Kuman, dziennikarz Szymon Jakubowski, miejski konserwator zabytków w Rzeszowie Edyta Dawidziak i miejski aktywista Sławomir Nosal. Organizatorzy dyskusji poinformowali, że IPN Oddział Rzeszów nie przyjął zaproszenia do udziału w niej.

od 7 lat
Wideo

Tadeusz Płużański - Dlaczego warto pielęgnować pamięć o wyklętych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na rzeszow.naszemiasto.pl Nasze Miasto