Święty Mikołaj odwiedził podopiecznych Caritas z całego Podkarpacia [ZDJĘCIA]

Krzysztof Łokaj
Krzysztof Łokaj
Kinga Dereniowska
Kinga Dereniowska
Jak co roku w Hali Podpromie w Rzeszowie święty Mikołaj spotkał się z dziećmi z ubogich, wielodzietnych rodzin oraz z osobami niepełnosprawnymi. Caritas przygotował z tej okazji 2 tys. mikołajkowych paczek.

- Rodzice dzieci zawsze bardzo cieszą się z tych paczek od Caritas

- opowiada nam nauczycielka, która tego dnia przyjechała z niepełnosprawnymi podopiecznymi.

Co znalazło się w paczce? Oczywiście smakołyki, pasta do zębów, szampon, zeszyty, długopisy, czy skarpetki.

- Chcemy przypominać dzieciom i dorosłym, że święty Mikołaj to postać historyczna. Biskup, który pomagał w cichy, subtelny sposób osobom najbardziej potrzebującym - mówił wczoraj ks. Piotr Potyrała, wicedyrektor Caritas Diecezji Rzeszowskiej. - I my chcemy naśladować tę postawę.

W organizację spotkania ze św. Mikołajem zaangażowani byli liczni wolontariusze.

- Pomaganie innym daje nam dużo radości i satysfakcji

- opowiada Dominika z IX LO w Rzeszowie.

Spotkanie zostało zorganizowane we współpracy rzeszowskiej Caritas z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej, Towarzystwa św. Brata Alberta w Rzeszowie oraz sponsorów.

ZOBACZ TEŻ: Czego ludzie życzą sobie na święta? Pytaliśmy w Rzeszowie

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
mieszkaniec z Kmity.

Kosmiczna BZDURA DO POTEGI !

Od kiedy rodziny wielodzietne sa ubogie ?

Takie rodziny wielodzietne to zyja jak PANISKA bo maja tyle zasilkow i tyle zapomog z roznych instytucji charytatywnych ze nie wiedza co z tym robic ! !

Ubogie to sa rodziny z JEDNYM DZIECKIEM. Z nikad pomocy a tylko kazdy patrzy ile to znich mozna jeszcze pociagnac.

Szwagrostwo bardzo narzekają. Mają teraz tylko 10 dzieci z czego tylko 4 jest normalne, a dwoje im umarło. Jedno na wodogłowie, a drugie na rozszczepiony kręgosłup. Było by jeszcze tysiaka na miesiąc więcej jak mówi szwagier. Teraz to mamy dobrze i wcale nie musimy pracować jak inne cymbały. Widać że warto mieć dzieci !

Nareszcie jest koniec z kłopotami skąd by tu wziąść na codzienną flaszke.

Szwagrostwo szczególnie posmakowali w Bialej Damie której są wielbicielami. Dzień bez flaszki to dzień stracony jak mówi szwagier, a i druga flaszka też nie zawadzi jak mówi szwagierka.

Karmienie wszystkich członków rodziny kosztuje ok. 35 - 50 zlotych tygodniowo, a resztę kosztow ponosi MOPS. Codziennie zużywają 2 litry mleka, 2 rolki papieru toaletowego i wszsytko co im wpadnie w ręce z okolicznych domów i ogrodów.

d
dziecko PRL-u

Ja jako dziecko z czasow komuny NIENAWIDZILEM swiat. W innych rodzinach dzieci dostawaly prezenty, choinka, potrawy swiateczne, odwiedziny wzajemne spiewanie koled , pasterka, zabawy na sniegu itd.

A u nas bieda z nedza w domu. Choinka tylko wtedy jak znalezlismy wyrzucona. Kartoflanka, kukurydzianka gotowana, chleb z margaryna a czesto gesto tylko pieczony na blasze, potarty zabkiem czosnku i posypany sola, albo chleb z marmolada z bloku i to TYLKO 1 kromka bo bochenek jeszcze musi starczyc na sniadanie dla wszystkich, a do tego czarna kawa do 3-ciego parzenia. Prezentow od Mikolaja nigdy nie bylo, a my robilismy sobie prezenty zawijajac kawalek deski w stara gazete i wkladajac jeden drugiemu pod poduszke jako "bombonierki". Na zadne sanki nie pozwolili chodzic bo zedrze buty odziedziczone ze starszego brata zelowane starymi oponami z rowerow i w czym pojdzie do szkoly. Nosilo sie stare nicowane plaszcze, prute stare swetry przerabiane na drutach, krotkie spodnie i ponczochy patentowe przez cala zime.

Cos takiego jak alkohol u nas w domu nie istnial, a ksiadz przychodzil “po kolede” i wyciagal reke bo mu sie nalezalo !

I to mam wspominac z sentymentem ze ciagle mi bylo zimno i chodzilem glodny ?

A do tego gruzlica ktora na wskutek niedozywienia i zimna sie zarazilem.

Zadnej pomocy z nikad nigdy nie otrzymalismu. Puste opakowania po paczkach widzialem na smietniku za Kasynem Milicyjnym gdzie pisalo "Dar narodu Amerykanskiego dla narodu Polskiego".

Dodac wiecej ? Moge, ale mysle ze wystarczy na razie.

Dodaj ogłoszenie