Parada Świętego Mikołaja i świąteczny jarmark na Rynku w Rzeszowie [FOTO, WIDEO]

Krzysztof Kapica
Parada Świętego Mikołaja i świąteczne miasteczko na Rynku w Rzeszowie. Krzysztof Kapica
Od 7 grudnia, na rzeszowskim Rynku, działać będzie jarmark świąteczny, który powoli wprowadzi mieszkańców miasta w klimat Bożego Narodzenia. W świątecznie przyozdobionych domkach, wśród smakowitych zapachów i jedynej w swoim rodzaju atmosferze, kupić będzie można rękodzieło, ozdoby świąteczne czy regionalne przysmaki. Jarmark otwarty będzie do 20 grudnia, codziennie w godzinach 12:00 – 20:00.

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

To jakieś dziadostwo a nie jarmark świąteczny. Buda z reklamówkami, oscypkami, grzane wino i mini nalewki

d
dziecko PRL-u
7 grudnia, 23:19, dziecko PRL-u:

Ja jako dziecko z czasow komuny NIENAWIDZILEM swiat. W innych rodzinach dzieci dostawaly prezenty, choinka, potrawy swiateczne, odwiedziny wzajemne spiewanie koled , pasterka, zabawy na sniegu itd.

A u nas bieda z nedza w domu. Choinka tylko wtedy jak znalezlismy wyrzucona. Kartoflanka, kukurydzianka gotowana, chleb z margaryna a czesto gesto tylko pieczony na blasze, potarty zabkiem czosnku i posypany sola, albo chleb z marmolada z bloku i to TYLKO 1 kromka bo bochenek jeszcze musi starczyc na sniadanie dla wszystkich, a do tego czarna kawa do 3-ciego parzenia. Prezentow od Mikolaja nigdy nie bylo, a my robilismy sobie prezenty zawijajac kawalek deski w stara gazete i wkladajac jeden drugiemu pod poduszke jako "bombonierki". Na zadne sanki nie pozwolili chodzic bo zedrze buty odziedziczone ze starszego brata zelowane starymi oponami z rowerow i w czym pojdzie do szkoly. Nosilo sie stare nicowane plaszcze, prute stare swetry przerabiane na drutach, krotkie spodnie i ponczochy patentowe przez cala zime.

Cos takiego jak alkohol u nas w domu nie istnial, a ksiadz przychodzil “po kolede” i wyciagal reke BO MU SIE NALEZALO !

Zadnej pomocy od nikogo nigdy nie dostalismy nawet od Kosciola. Opakowania po paczkach z UNRY widzialem z tylu za Kasynem Milicyjnym na smietniku bo pisalo na nich DAR NARODU AMERYKANSKIEGO DLA NARODU POLSKIEGO.

I to mam wspominac z sentymentem ze ciagle mi bylo zimno i chodzilem glodny ?

A do tego gruzlica ktora na wskutek niedozywienia i zimna sie zarazilem.

Dodac wiecej ? Moge, ale mysle ze wystarczy na razie.

8 grudnia, 19:07, Gość:

Ło Świnty Jacku - brać sznur żyletę i się jeno chlastać, ło nasermater...

Syty glodnego nigdy nie zrozumie.

Malo tego ma sie za Bogwico i gardzi drugim ktory przeciez nie byl temu winien ze byl gnojony przez wlasnie takich jak on "partyjnych z PZPR-u" i potomkow UB.

Jak komu w doopie pyrka to i poskakuje wyzej odbytnicy !

A
Antek

Galerianki w przebraniu Mikołajek najsmaczniejszy prezent ?

E
Elf

?Hohoho ?

G
Gość

Parada "Śniętego Mikołaja", chyba Dziadzia Mroza jak to za komuny bywało. Wszak komuna nami rządzi no nie.

G
Gość
7 grudnia, 23:19, dziecko PRL-u:

Ja jako dziecko z czasow komuny NIENAWIDZILEM swiat. W innych rodzinach dzieci dostawaly prezenty, choinka, potrawy swiateczne, odwiedziny wzajemne spiewanie koled , pasterka, zabawy na sniegu itd.

A u nas bieda z nedza w domu. Choinka tylko wtedy jak znalezlismy wyrzucona. Kartoflanka, kukurydzianka gotowana, chleb z margaryna a czesto gesto tylko pieczony na blasze, potarty zabkiem czosnku i posypany sola, albo chleb z marmolada z bloku i to TYLKO 1 kromka bo bochenek jeszcze musi starczyc na sniadanie dla wszystkich, a do tego czarna kawa do 3-ciego parzenia. Prezentow od Mikolaja nigdy nie bylo, a my robilismy sobie prezenty zawijajac kawalek deski w stara gazete i wkladajac jeden drugiemu pod poduszke jako "bombonierki". Na zadne sanki nie pozwolili chodzic bo zedrze buty odziedziczone ze starszego brata zelowane starymi oponami z rowerow i w czym pojdzie do szkoly. Nosilo sie stare nicowane plaszcze, prute stare swetry przerabiane na drutach, krotkie spodnie i ponczochy patentowe przez cala zime.

Cos takiego jak alkohol u nas w domu nie istnial, a ksiadz przychodzil “po kolede” i wyciagal reke BO MU SIE NALEZALO !

Zadnej pomocy od nikogo nigdy nie dostalismy nawet od Kosciola. Opakowania po paczkach z UNRY widzialem z tylu za Kasynem Milicyjnym na smietniku bo pisalo na nich DAR NARODU AMERYKANSKIEGO DLA NARODU POLSKIEGO.

I to mam wspominac z sentymentem ze ciagle mi bylo zimno i chodzilem glodny ?

A do tego gruzlica ktora na wskutek niedozywienia i zimna sie zarazilem.

Dodac wiecej ? Moge, ale mysle ze wystarczy na razie.

Ło Świnty Jacku - brać sznur żyletę i się jeno chlastać, ło nasermater...

d
dziecko PRL-u

Ja jako dziecko z czasow komuny NIENAWIDZILEM swiat. W innych rodzinach dzieci dostawaly prezenty, choinka, potrawy swiateczne, odwiedziny wzajemne spiewanie koled , pasterka, zabawy na sniegu itd.

A u nas bieda z nedza w domu. Choinka tylko wtedy jak znalezlismy wyrzucona. Kartoflanka, kukurydzianka gotowana, chleb z margaryna a czesto gesto tylko pieczony na blasze, potarty zabkiem czosnku i posypany sola, albo chleb z marmolada z bloku i to TYLKO 1 kromka bo bochenek jeszcze musi starczyc na sniadanie dla wszystkich, a do tego czarna kawa do 3-ciego parzenia. Prezentow od Mikolaja nigdy nie bylo, a my robilismy sobie prezenty zawijajac kawalek deski w stara gazete i wkladajac jeden drugiemu pod poduszke jako "bombonierki". Na zadne sanki nie pozwolili chodzic bo zedrze buty odziedziczone ze starszego brata zelowane starymi oponami z rowerow i w czym pojdzie do szkoly. Nosilo sie stare nicowane plaszcze, prute stare swetry przerabiane na drutach, krotkie spodnie i ponczochy patentowe przez cala zime.

Cos takiego jak alkohol u nas w domu nie istnial, a ksiadz przychodzil “po kolede” i wyciagal reke BO MU SIE NALEZALO !

Zadnej pomocy od nikogo nigdy nie dostalismy nawet od Kosciola. Opakowania po paczkach z UNRY widzialem z tylu za Kasynem Milicyjnym na smietniku bo pisalo na nich DAR NARODU AMERYKANSKIEGO DLA NARODU POLSKIEGO.

I to mam wspominac z sentymentem ze ciagle mi bylo zimno i chodzilem glodny ?

A do tego gruzlica ktora na wskutek niedozywienia i zimna sie zarazilem.

Dodac wiecej ? Moge, ale mysle ze wystarczy na razie.

Dodaj ogłoszenie