Mieszkańcy os. Zalesie w Rzeszowie żądają od miasta zwrotu pieniędzy za „nękanie mieszkańców”. Chodzi o wydawanie WZ na ul. Spacerowej

Marcin Piecyk
Marcin Piecyk
Mieszkańcy domów przy ulicy Spacerowej zdecydowanie protestowali przeciwko budowie wieżowców na wzgórzach (2018 r.). W centrum kadru Elżbieta Niedzielska ("Spacerówka", RdRz)
Mieszkańcy domów przy ulicy Spacerowej zdecydowanie protestowali przeciwko budowie wieżowców na wzgórzach (2018 r.). W centrum kadru Elżbieta Niedzielska ("Spacerówka", RdRz) Krzysztof Łokaj
Udostępnij:
Członkowie stowarzyszenia „Spacerówka” z Rzeszowa od 2017 roku unieważnili aż 12 decyzji wydanych przez miejskich urzędników o warunkach zabudowy na os. Zalesie. Chodzi o wzgórze przy ul. Spacerowej, gdzie UM kilka razy wydawał WZ na budowę wieżowców. Teraz stowarzyszenie żąda od ratusza zwrotu pieniędzy. Jego członkowie wydali na pomoc prawną ponad 22 tys. złotych, by zapobiec budowie bloków.

Spacerówka” wchodzi w skład stowarzyszenia miejskich aktywistów Razem dla Rzeszowa. Jej nazwa związana jest ściśle z ulicą Spacerową na os. Zalesie, gdzie mieszkańcy od 2017 roku walczą z wydawanymi decyzjami o warunkach zabudowy dla wysokich bloków. Do tej pory wszystkie wuzetki udało się „Spacerówce” unieważnić. Kosztowało ich to nie tylko sporo czasu i wysiłku, ale jak się okazuje, również pieniędzy.

- Zanosiliśmy się z tym pomysłem dłuższą chwilę, bo tak naprawdę nie powinniśmy tych kosztów ponieść. Można się było raz pomylić wydając wuzetkę, ale nie 12 razy. Wydawane były z uporem maniaka. Zwracamy się tylko o pokrycie kosztów prawników, a na siebie wzięliśmy pozostałe koszty - mówi nam Elżbieta Niedzielska ze stowarzyszenia „Spacerówka”.

Ostatniego dnia listopada br. do ratusza zostało skierowane wezwanie do zapłaty. W uzasadnieniu czytamy, że wydawanie WZ przez ówczesnego prezydenta było naruszeniem prawa oraz pominięciem interesu społecznego. Stowarzyszenie chce, aby miasto, w ciągu dwóch tygodni od dostarczenia pisma, wypłaciło mu 22 386 złotych.

- Składaliśmy się regularnie od 2017 roku, żeby opłacić faktury. Myślę, że mieszkańcom należy się ta rekompensata. Te 22 tys. złotych to koszty, które poniosło stowarzyszenie. Ale, oprócz tego, w tej walce literą prawa uczestniczyły jeszcze osoby prywatne - podkreśla Elżbieta Niedzielska.

Czy miasto zapłaci?

Pieniądze, które chcą odzyskać mieszkańcy Zalesia, był przeznaczone na pomoc prawną w kwestii odwołań, postępowań, zażaleń. Dzięki temu, dziś przy Spacerowej nie stoją wysokie bloki. Aktywiści zapowiadają też, że jeżeli ratusz nie zrekompensuje strat poniesionych podczas ich działań, mogą „posypać się pozwy”. Czy miasto wypłaci stowarzyszeniu pieniądze?

- Pismo do nas dotarło i teraz je analizujemy - mówi nam Artur Gernand z Kancelarii Prezydenta Rzeszowa.

Zapytany o to, czy miasto może wypłacać pieniądze na takie cele, nie odpowiada. Jak twierdzi, to zbyt wczesny etap, aby ratusz mógł ustosunkować się do tego, czy w grę wchodzi taka rekompensata. Nie komentuje również kwestii pozwów, które stowarzyszenie zapowiada w razie nieotrzymania pieniędzy.

Czy takie wezwanie do zapłaty jest uzasadnione? Okazuje się, że tak.

- Przepisy, zwłaszcza w postaci art. 417(1) k.c., rozstrzygają, że organ władzy publicznej odpowiada, ponosi odpowiedzialność odszkodowawczą z tytułu szkody, jaką wyrządził wydaną przez siebie decyzją. Podstawowy taki przypadek zachodzi, gdy wydano ostateczną decyzję z naruszeniem prawa, a następnie wyeliminowano ją z obrotu prawnego z powodu takiego naruszenia. Przepisy nie wykluczają dochodzenia odszkodowania, nawet wówczas, gdy z racji wydania prawidłowej decyzji została podmiotowi wyrządzona szkoda - mówi Nowinom prof. nadzw. dr hab. Wojciech Maciejko, radca prawny, pracownik naukowy.

Najpierw cmentarz, później bloki

Wiele lat temu miasto planowało wybudowanie na wzgórzu przy Spacerowej cmentarza. Pod jego budowę miasto pozyskało wszystkie znajdujące się tam działki i pola uprawne. Cel nie został jednak zrealizowany, więc poprzedni właściciele terenów mogli je odzyskać. Udało im się odkupić i obecnie część działek przy Spacerowej należy do miasta, a część do osób prywatnych.

W 2015 roku ratusz przystąpił do sporządzania miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla tych terenów, który zakładał, że wzgórze zostanie przeznaczone pod rekreację. Dwa lata później jednak wydano pierwsze wuzetki na budowę wieżowców, które mieszkańcom Zalesia udało się unieważnić.

- Prawo stoi po naszej stronie. Jeżeli mamy tutaj 100 proc. niskiej, jednorodzinnej zabudowy, a pojawia się koncepcja zabudowy wzgórza wysokimi budynkami, to stoi to w sprzeczności z ustawą o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Abstrahując już od tego, że w studium te tereny powyżej Spacerowej są ujęte jako tereny zielone. Żadna wuzetka nie powinna wyjść, dopóki nie ma miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego - mówi Niedzielska.

Wszystkie z 12 wydanych od 2017 roku decyzji o warunkach zabudowy dotyczyły bloków. Wszystkie udało się mieszkańcom Zalesia unieważnić. Z którymi był największy problem?

- Chyba z trzema pierwszymi. To były nasze początki, nie wiedzieliśmy, jak do tematu podejdzie Samorządowe Kolegium Odwoławcze. Jak już się udało, byliśmy pewni, że mamy rację i słusznie bronimy się przed magistratem - opisuje.

E. Niedzielska dodaje, że pomimo sukcesu, mieszkańcy nadal mają obawy co do zabudowy wzgórza.

- Pytanie, co zrobi ratusz? Czy będzie takie wuzetki procedował i wydawał, czy faktycznie najpierw będzie zmiana studium i uchwalenie miejscowego planu? - zastanawia się.

Miasto: nie wydamy WZ bez miejscowego planu zagospodarowania

Unieważnienie ostatnich decyzji o warunkach zabudowy dla terenu przy Spacerowej miało miejsce kilka miesięcy temu. SKO w uzasadnieniu zaleciło miastu, by do momentu uchwalenia planu zagospodarowania przestrzennego, nie wydawało dla tych działek żadnych WZ.

- Zarówno w starym studium jak i w tym, które obecnie powstaje, wzgórze jest zaplanowane jako teren zieleni publicznej z elementami sportu i rekreacji. Plan dla tej okolicy ma odpowiadać temu studium, więc nic innego nie jest tam przewidziane - mówi Bartosz Gubernat z Kancelarii Prezydenta Rzeszowa.

Dodaje, że dopóki nie powstanie miejscowy plan, miasto nie wyda dla tego terenu żadnej wuzetki. Zapowiada też spotkania władz miasta z mieszkańcami w sprawie studium.

UOKiK i Inspekcja Handlowa będą monitorować ceny w sklepach.

Wideo

Materiał oryginalny: Mieszkańcy os. Zalesie w Rzeszowie żądają od miasta zwrotu pieniędzy za „nękanie mieszkańców”. Chodzi o wydawanie WZ na ul. Spacerowej - Nowiny

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie