Ulotki? Dziękuję, nie biorę

2012-07-05 11:08:16

Nie biorę i już. Choć żal mi ludzi, którzy w różnych warunkach muszą je roznosić, żeby zarobić trochę grosza, to nie biorę. W okresach szczytowych trudno przejść przez Grunwaldzką i 3 Maja nie będąc zaczepionym przez 5-6 osób rozdających ulotki. W ten sposób miły spacer sprowadza się do inteligentnego wyszukiwania uników, metod obchodzenia i unikania wzroku osób rozdających.


Branie nakręca firmy, które wybrały taki sposób promocji i utwierdza w przekonaniu, że metoda jest skuteczna. Dlatego też nie biorę tylko po to, żeby wrzucić ją do najbliższego kosza ani dla świętego spokoju. Może kiedyś w firmie uczącej policealnie lub udzielającej kredytów na kartę pływacką, ktoś stuknie się w głowę i przestanie traktować ludzi jak stado baranów, którzy upadną na kolana przed szokująco atrakcyjną siedemnastą ulotką jednego dnia. Do tego czasu: wybaczcie rozdający, że nie pomagam Wam w pracy, nie obrzucajcie złym spojrzeniem i jeszcze gorszym słowem, nie robię tego złośliwie. Walczę z durnym marketingiem, który ociera się o nękanie. 

Jesteś na profilu Katarzyna Mularz - stronie mieszkańca miasta Rzeszów. Materiały tutaj publikowane nie są poddawane procesowi moderacji. Naszemiasto.pl nie jest autorem wpisów i nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanej informacji. W przypadku nadużyć prosimy o zgłoszenie strony mieszkańca do weryfikacji tutaj