"Szalone nożyczki", czyli Rzeszów potrzebuje teatru!

2012-01-11 12:17:51

Nie wiem, jaki Wy macie stosunek do teatru, ale mnie szkoła raczej skutecznie zniechęcała. Pamiętam przymusową wizytą na "Dziadach" w gimnazjum i podobne na "Tangu" Mrożka i "Kartotece" Różewicza. Wszystkie sztuki wyjątkowo niezrozumiałe dla nastolatka. Objawieniem okazała się licealna - nieprzymusowa! - wyprawa na sztukę "Kształt rzeczy". Zaświtała mi w głowie myśl, że teatr nie musi być ciężki, trudny i nudny.


Ten wstęp piszę na potrzeby tych, którzy mają podobne doświadczenia, jak ja, ale nigdy nie byli w teatrze na czymś, co naprawdę im się podobało. Jeśli chcecie się "przełamać" i polubić teatr polecam samodzielny wybór z afiszu. Nie pożałujecie.


A teraz ad rem. Wybraliśmy się ostatnio grupowo na spektakl w wykonaniu rodzimego teatru Siemaszkowej. "Szalone nożyczki" cieszyły się szalonym powodzeniem, bo mimo rezerwacji na początku grudnia (spektakl 7 stycznia, a tak w ogóle grany chyba już od pół roku), mieliśmy do wyboru co najwyżej dalsze miejsca na balkonie.


Sztuka interaktywna i głęboko osadzona w Rzeszowie. Interaktywna, dlatego że po dokonanej zbrodni na scenie, świadkami stali się widzowie, którzy przesłuchiwali podejrzanych i pomagali prowadzącemu śledztwo policjantowi z KMP ;). Myślałam, że to wypalić nie może. Kto z widowni wyskoczy z pytaniem?


No i myliłam się. Zapchana do ostatniego miejsca, rozbawiona widownia chętnie i gęsto zadawała pytania i zwracała uwagę na niedoskonałości wyjaśnień podejrzanych. Kto zabił nie powiem, bo to zależy od głosowania publiczności, ale szczerze polecam "Nożyczki", póki jeszcze są grane w Siemaszkowej.


I zdecydowanie apeluję: Rzeszów zasługuje (i potrzebuje) na duży teatr i dużo dobrych sztuk. Dowodem na to są wypełnione sale i problemy z rezerwacją oraz ogromne zainteresowanie takimi wydarzeniami jak. spotkania teatralne, na które bilety trzeba rezerwować z wielomiesięcznym wyprzedzeniem.


Rzeszowianie również zasługują na dobrą reklamę teatru. Czy wiedzieliście, że średnio co miesiąc w Filharmonii wystawiane są sztuki przez teatry przyjezdne, w których grają aktorzy z pierwszych stron gazet? Ja dowiedziałam się przypadkiem i dzięki temu widziałam na żywo kilku świetnych polskich aktorów. Niestety inaczej niż przypadkiem, człowiek się nie dowie, bo reklamy takich wydarzeń praktycznie nie ma.


P.S. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że aktor w I scenie "Nożyczek" czytał gazetę... konkurencji ;)

Jesteś na profilu Katarzyna Mularz - stronie mieszkańca miasta Rzeszów. Materiały tutaj publikowane nie są poddawane procesowi moderacji. Naszemiasto.pl nie jest autorem wpisów i nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanej informacji. W przypadku nadużyć prosimy o zgłoszenie strony mieszkańca do weryfikacji tutaj