Aż 35 domów opieki społecznej na Podkarpaciu do odwołania nie przyjmuje kolejnych podopiecznych. To duży problem dla wielu rodzin, które nie potrafią sobie poradzić z trudami opieki nad starszymi osobami.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
To także kłopot dla samych DPS-ów. Bo choć w wielu z nich są wolne miejsca - placówki nie mogą przyjmować kolejnych podopiecznych dopóki nie osiągną europejskich standardów.

W ośrodku w Górnie na całodobową opiekę medyczną i terapeutyczną może liczyć około dwieście osób. Choć są wolne miejsca, nowych mieszkańców placówka przyjąć nie może. Najpierw musi spełnić rygorystyczne - unijne standardy. Co do milimetra trzeba między innymi przebudować łazienki, wymienić drzwi i rury.
Sześć metrów kwadratowych na mieszkańca i dzwonek przy każdym łóżku - to tylko niektóre punkty, jakim muszą sprostać placówki. Bez nich mogą zapomnieć o nowych mieszkańcach. Na razie niezbędną, bo bezterminową zgodę na prowadzenie działalność ma trzynaście domów pomocy społecznej.

Specjaliści obawiają się, że unijne przepisy mogą pogrążyć domy pomocy społecznej. Polska - jak tłumaczą - nie jest przygotowana na nadchodzącą epokę stulatków. Nawet tych bogatych może czekać smutna starość. Kolejki są też do zakładów opieki leczniczej.

Tylko w tym roku wojewoda podkarpacki na przebudowę placówek przeznaczył około trzech milionów złotych. Ale to ciągle za mało. Bo z remontami jeszcze przed końcem 2010 roku musi poradzić sobie aż 35 domów pomocy społecznej.

Wiadomości Rzeszów, Wydarzenia Rzeszów

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!