Fot. Archiwum Laser Arena

(© Teraz Rzeszów)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Rozmowa z Maciejem Brzezowskim, managerem firmy Laser Arena

- Laser Tag to odmiana paintballa?
- Tylko w pewnym sensie. Na pewno stanowi jego łagodniejszą - w sensie braku bólu i siniaków - formę. Zabawa ta powstała w Stanach Zjednoczonych na bazie treningów żołnierzy amerykańskich. W ten sposób ćwiczyli wszelkie możliwe strzały kierowane w kierunku potencjalnego wroga.
- Jakie są jeszcze różnice?
- W Laser Tag nie płaci się za każdą kulkę. Tutaj w związku z tym, że amunicja jest wirtualna, ma się jej dowolną ilość. Nie da się też oszukiwać, ponieważ cała gra kontrolowana jest przez system komputerowy. Po jej zakończeniu każdy otrzymuje dokładne statystyki, kto i ile oddał strzałów oraz ile ich otrzymał. Sprzęt, który otrzymujesz jest naprawdę lekki – waży tylko 2 kg. Nie można tutaj w żaden sposób się wybrudzić. Można za to konstruować ciekawe scenariusze i wprowadzać dodatkowe elementy do gry, co czyni ją bardziej interesująca od paintballa.
- Skąd zaczerpnąłeś pomysł na taką działalność?
- Od mojego brata, który dużo wcześniej uruchomił taką działalność w Krakowie. Właściwie wspólnie zadecydowaliśmy, żeby umożliwić zabawę mieszkańcom Rzeszowa. Miejsc z „laserowym paintballem" w Polsce jest mniej niż 10. W naszym województwie to pierwsze tego typu przedsięwzięcie.
- Przychodzę do Laser Arena i co widzę?
- Labirynt, z niezliczoną liczbą ścianek i zakamarków na 200 m kw. powierzchni. Do tego migające światła i koguty policyjne. A z głośników rozbrzmiewa muzyka, jaką możemy usłyszeć w grach komputerowych.
- Brzmi złowrogo...
- Ale to naprawdę dobra zabawa. Nie ma się czego bać. Samo chodzenie po labiryncie, bez rozpoczynania gry, może być frajdą. Im bardziej zagadkowo tym lepiej. Liczymy nawet na zainteresowanie dzieci. Te najmłodsze jednak będą musiały być pod opieką rodziców.
- Kogo jeszcze zachęcicie do zabawy?
- W Laser Tag może bawić się każdy, kto chce spędzić trochę inaczej niż zazwyczaj swój wolny czas. Chcielibyśmy organizować dzieciom urodziny, a dorosłym wieczory kawalerskie czy panieńskie. Może uda się też zachęcić firmy do organizacji imprez integracyjnych. Znajdujemy się bardzo blisko Rynku, więc nie ukrywam, że chcemy zainteresować swoją ofertą osoby, które wybierają się wieczorami ze znajomymi na „piwko".
- A co się dzieje, kiedy zostanę zastrzelona? Wypadam z gry?
- Jak w grze komputerowej masz określony poziom życia. Kiedy ulegnie on wyczerpaniu, możesz po odczekaniu wrócić do gry, „odrodzić się" w bazie lub zostać uleczonym przez gracza będącego medykiem. Wszystko zależy od ustalonego wcześniej scenariusza. Ponadto cały sprzęt, który dostajesz wyposażony jest w głośniki i diody, które informują o postrzeleniu zarówno ciebie jak i innych graczy. Warto wspomnieć, że każdy karabin ma różne tryby i możesz strzelać zarówno z karabinu maszynowego strzałami pojedynczymi oraz serią, a także bronią rozpryskową.
- Pewnie niejeden rodzic zapyta cię czy to bezpieczne?
- Przede wszystkim karabin po strzale nie zostawia śladów ani siniaków. Sam laser to wiązka podczerwieni, dokładnie taka sama jak ta generowana przez pilota telewizyjnego. Labirynt też jest bezpieczny.
W Krakowie w Laser Arena zabawa przekształciła się w sport. Powstała tam liga studencka...To prawda. Chciałbym, żeby w Rzeszowie studenci też wykazali tyle zainteresowania. Żeby ich zachęcić będziemy współpracować z samorządami rzeszowskich uczelni.
Laser Arena działa od początku stycznia. Godzina gry kosztuje 30 zł.
Rozmawiała Agnieszka I. Skowron

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!

Więcej na temat: