Archiwum

(© Teraz Rzeszów)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Choć praca w służbach mundurowych kojarzy się z męskim zajęciem, nie oznacza to, że nie ma tam kobiet. Strażnik Marta Basista i sierżant Małgorzata Sanecka udowadniają, że płeć piękna wcale nie oznacza słaba.

Dzielnicowa Marta Basista w straży miejskiej pracuje od 3 lat i jest tam jedyną funkcjonariuszką mundurową. Do jej obowiązków należy patrolowanie okolic ulicy Paderewskiego, pilnowanie porządku i monitorowanie wykroczeń związanych z ruchem drogowym.
- Wszystkim się wydaje, że w takiej pracy kobiecie jest trudniej niż mężczyźnie, ale ja to lubię – przyznaje.
 
Praca inna niż wszystkie
O potencjalnym zagrożeniu nie myśli. Choć jej praca jest niebezpieczna, ryzykowna, a w dodatku w opinii publicznej nie zawsze kojarzona pozytywnie, stres jej nie paraliżuje.
- Towarzyszy mi codziennie, więc nauczyłam się go oswajać. Poza tym przeszłam odpowiednie wyszkolenie, zarówno fizyczne, jak i psychologiczne, więc czuję się dobrze przygotowana –dodaje.
Potwierdzają to przełożeni pani Marty, którzy chwalą ją za sumienność i pilność. Podobnie koledzy ze służby, dla których jest przede wszystkim partnerem w pracy. Jak przyznają, nie czeka, aż przepuszczą ją w drzwiach, bo chce być traktowana jak każdy inny funkcjonariusz. Jak odbierają ją mieszkańcy?
- Na początku ze zdziwieniem, bo dzielnicowy to zazwyczaj mężczyzna. Ale żadnych nieprzyjemnych sytuacji nie było. Do munduru ludzie czują jednak respekt – przyznaje pani Marta.
Podobne doświadczenia ma sierżant Małgorzata Sanecka, funkcjonariuszka rzeszowskiej "drogówki”. Jak mówi, mężczyźni, których spotyka są aż nazbyt poprawni, jeśli chodzi o podkreślanie równości płci.
- Kiedy siedzę z kolegą w samochodzie często zwracają się do nas: "Panowie”. Na początku mnie to trochę drażniło, ale już się przyzwyczaiłam – przyznaje z uśmiechem.
Przygodę z policją pani sierżant rozpoczęła cztery lata temu od wydziału prewencji. Miesięczny staż w wydziale ruchu drogowego tak jej się spodobał, że postanowiła tam zostać. Żeby się dostać musiała zdać egzamin z wiedzy administracyjno-prawnej i przebrnąć przez testy psychologiczne oraz sprawnościowe na "torze przeszkód”.
Mimo, że wymagania były identyczne, jak dla mężczyzn, pani Małgosia nie zrezygnowała. Z pracy jest bardzo zadowolona i nie zamierza jej zmieniać. Choć nie zawsze jest różowo, zdarzają się też miłe chwile.
- Czasem panowie, liczący na moją pobłażliwość np. przy wypisywaniu mandatu obsypują mnie komplementami. Oczywiście nie ma to wpływu na jego wysokość, ale zawsze miło posłuchać – śmieje się sympatyczna pani sierżant.
Zwłaszcza, że w tej pracy na podkreślenie kobiecości szpilkami lub spódnicą, panie mogą sobie pozwolić tylko od święta.
 
65 policjantek mundurowych pracuje w rzeszowskiej policji. W sumie zatrudnionych jest tu 146 kobiet
 
Anna Janik

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!

Więcej na temat: